MARZEC
36. "Berbeka. Życie w cieniu Broad Peaku" Dariusz Kortko & Jerzy Porębski
37. "Afekt" Remigiusz Mróz
40. "Bez strachu. Dzienniki współczesny" Józef Hen
MARZEC
LUTY
STYCZEŃ
1. "Moloch" Marek Krajewski9.10
Miałam dziś 3 sny, wszystkie całkiem ciekawe.
1. Byłam w małym drewnianym domku, czy może raczej w drewnianym kontenerze, w którym mieszkała jakaś dziewczyna. Rozmawiałyśmy. Powiedziała mi, że ten domek ma 60 m2, nie mogłam uwierzyć. Było go ciężko ogrzać, nie miał ocieplenia, marzłyśmy. W pewnym momencie zaczął się palić w kilku miejscach naraz, mój polar (nb. ten, w którym spałam od miesiąca, bo nie grzeją) zajął się ogniem, próbowałam go gasić, ale nie miałam czym. Obudziłam się i zaczęłam się rozglądać, czy w mieszkaniu nic się nie pali, ale na szczęście nie.
2. Dziwne, ale piękne, duże miasto. Bardzo ruchliwe, dużo ludzi, aut, tramwajów, tory ułożone w kilka pięter. Pomagam jakiejś kobiecie znaleźć mordercę. Śledzę go i staram się, żeby mnie nie widział. Ale on ucieka przede mną. Znajduję jakąś biżuterię srebrną - łańcuszek i bransoletkę wysadzaną brylantami w 3 rzędach.
3. Piaski. Jestem na trawniku koło bloku 53, tym między blokiem a śmietnikiem. Jest dużo ludzi, bo na tym fragmentem osiedla ludzie puszczają balony - od małych, do ogromnych, takich z koszami i ludźmi w środku. Chcę robić zdjęcia, ale komórka nie działa. Mam tablet większy niż mój monitor, ale jest leciutki. Ma pootwieranych tyle różnych stron i aplikacji, że też nie chce działać, ale nie mogę ich pozamykać, bo żadna nie ma krzyżyka w prawym górnym rogu, a dolnego paska też nie ma, więc nie da się ich pozamykać prawoklikiem. Śpieszę się, ale mi nie wychodzi. Różni ludzie próbują mi pomóc, ale też im się nie udaje, a im też zależy na tych zdjęciach, bo innego aparatu nie ma, mój jest jedyny. Nastrój pogodny, wesoły, widoki przepiękne. Z balonów wiszą pnącza, tuż nad blokami. Jest letni słoneczny dzień.
10.10
Piaski. Wieczór. Z rodzicami idę na spacer w stronę osiedla policyjnego, ale dochodzimy do... Pogorii. Nie wygląda jak żadna z nich, nie przypomina niczego. Jesteśmy zachwyceni, wchodzimy do wody, brodzimy w niej, choć się ściemnia i czas raczej wracać. Na plaży i częściowo w wodzie widać stary na wpół zburzony wiadukt dla ludzi i schody. Jest bardzo szeroki, szerszy niż normalnie ulica. Schody wchodzą do wody. Trochę dalej w wodzie widać dalszą część wiaduktu, ale schodów tam nie ma, więc nie da się na nią wejść. Wygląda, jakby ktoś kiedyś przerwał burzenie i środek został usunięty najpierw, albo wiadukt sam się zawalił ze starości.
Tata odkrył na plaży stary bunkier z metalowymi drzwiami, które we dwoje próbowaliśmy otworzyć.
Matka zachowywała się kompletnie nienaturalnie w tym śnie - nie stosowała przemocy. To chyba pierwszy taki sen w moim życiu.
W drugim śnie śniło mi się, że kończyłam liceum, a że ludzie w klasie byli fajni i tęskniłabym za nimi (co nie miało miejsca IRL), wymyśliłam, że zaraz założę grupę na fb - Klasa IVa - gdzie będziemy mieć stały kontakt.
2 sny i obydwa wybieliły rzeczywistość, dziwne.
11.10
Akacje 9. Niby moje osiedle, ale z prawdziwym łączy je tylko to, że ma kształt litery C. Jest dużo większe i wyższe niż prawdziwe. Jest w nim winda, którą można podróżować po całym osiedlu, mieszkaniu i wokół osiedla na zewnątrz - i to jednym kursem! Wsiada się na balkonie i jazda - podróż wokół Akacji! Fantastyczne odczucie, tym bardziej, że winda pozwala mi odkryć, że z drugiej strony osiedla są... góry! Przepiękne zielone góry, góry wysokie, nie jakieś tam wzgórze, takie z latem u podnóża i śniegiem na wierzchołkach!
12.10
Jadę autokarem z jakimiś ludźmi. Nie znam ich. Autokar zatrzymuje się, wychodzę z niego na chwilę na trawnik, a tam - mnóstwo białych myszek. To tak jakby przystanek dla myszek, bo te, które zechcą, mogą zostać zabrane przez człowieka. Ta myszka, która chce iść ze mną, od razu chowa się w moich włosach i robi z nich gniazdko.
Jedziemy dalej, kolejny przystanek - malutki drewniany kościół. W środku klepisko i niewielki drewniany ołtarz. Przed nim leżą zwłoki zasypane ziemią z klepiska po samą szyję, wystaje sama głowa. Okazuje się, że to jakiś pogrzeb. Na pogrzebie są sami bandyci, sami faceci. Znamy się i witamy serdecznie, śmiejąc się ze strachu ludzi z autokaru, którzy na nas patrzą i skądś wiedzą, że to przestępcy. Oni i ja znamy się z czegoś w rodzaju domu naprawczego dla bandytów. Byłam tam na równi z nimi wcześniej, choć nie popełniłam żadnego przestępstwa. I byłam też jedyną kobietą. Czy to sen pod wpływem "Fangar"? Oglądałam wczoraj. :)
19.10
Dziś byłam w DG, w domu dziadków. Była tam babcia i jej siostra. W realu babcia miała 2 siostry, ale to nie była żadna z nich. W dużym pokoju złapałyśmy coś, co wyglądało jak złożone z samych nóg pająka, bez tułowia. Ale było przezroczysto-białe i duże - każda noga ok. 50 cm. I żyło! Każda noga żyła! Złapałyśmy to w butelkę (taką plastikową z odciętą szyjką, jak do sadzonek), wyniosłam to do okna w kuchni, żeby wyrzucić, ale to coś rosło na naszych oczach! Jak to wyrzuciłam za okno, to nagle było już metrowe i dobijało się do okna tak, że bałam się, że je wyrwie! Wciskało te żywe nogi przez szpary. Nogi, nawet ucięte, żyły samodzielnie. Nie pamiętam, żebym się czegoś aż tak bała. Nie wiedziałam, że strach we śnie jest prawdziwy! Obudziłam się z pulsem wywalonym w kosmos - dlaczego strach we śnie nie jest strachem we śnie, nie jest przyśniony, tylko prawdziwy?! Jak to możliwe?!
Sen nr 2. Jest noc. Jeżdżę po nocnym Londynie autobusem, w którym zamiast siedzeń są kuszetki, wzdłuż szyby. Autobus jest prawie pusty, z mojej leżanki widzę tylko jedną osobę z tyłu. I nocny Londyn za szybą - Tamiza, parlament... Siłą woli mogę decydować, gdzie autobus ma skręcać.
20.10
Jestem żołnierką i mam tyle lat co teraz, więc pewnie jestem co najmniej majorem. Tata (!!) zabiera mnie do swojego zakładu pracy i mam tam młodych żołnierzy uczyć... scrapbookingu. Myślę, że będę musiała użyć swojego wyższego stopnia, żeby ich do tego zmusić, ale okazuje się, że oni sami chcą się uczyć i przynieśli nawet bazy HDF różnych bombek, choinek itd., które chcą ozdabiać. Bazy są większe i bardziej szczegółowe niż normalne. Bardzo pogodny sen.
11.11
Niesamowity sen, a nawet 2. Idę pieszo - to podróż piesza po nieznanych zakątkach świata. Wygląda na bardzo biedny kraj, ludzie wyglądają jak Romowie. Jakaś 8-10-letnia dziewczynka ma karabin snajperski,z którego strzela do ludzi. Wszyscy są przerażeni i starają się ukryć. Podchodzę do dzieciaka, żeby jakoś ją powstrzymać. Proszę więc, żeby pokazała mi, jak się z tego strzela. Ona wręcza mi karabin i instruuje - udaję zainteresowanie, ludzie są uratowani, no, poza tymi paroma trupami, ale ich nie widać. Potem karabin nagle zmienia się w aparat fotograficzny, w lustrzankę bez obiektywu, jakiś stary model. Młoda dziewczyna mówi mi, że aparat należy do Leo. Proszę ją więc o jego adres i mówię, że mu go odeślę. Adres otrzymuję.
Potem się wybudzam, ale sen mi się podoba i usiłuję do niego wrócić. Kiedy zasypiam, nadal idę pieszo. Mam lekki plecak, poza tym żadnego bagażu ani pieniędzy albo jakieś grosze. Jestem w jakimś innym kraju, ale ludzie tam nadal są biedni. Wzdłuż drogi, którą idę, siedzą kobiety i gotują. Jest ich sporo, różne grupy i gotują różne rzeczy. Widzą, że nie mam pieniędzy, więc mnie częstują. Najpierw dostaję kluski - zwykły makaron w kształcie jakby okienek 1x1 cm w jakimś sosie - chyba grzybowym. Jedzenie pakują mi do woreczka foliowego. Potem dostaję coś w rodzaju rolady. Kleisty ryż rozwałkowany na płasko, zmieszany z sosem pomidorowym, i to zawinięte w roladę. Wszystko jest przepyszne! W ramach zapłaty proponuję kobietom, że razem z nimi przygotuję kilka rolad. Siedzimy, rolujemy i rozmawiamy. Oba sny po angielsku.
13.11
Jestem 15-letnim żydowskim chłopakiem w czasie II w. ś. Muszę się ukrywać. Ktoś mnie ratuje przed Niemcami, wpychając do dorożki i każąc przycupnąć przy podłodze. Wywozi mnie gdzieś, dorożka zatrzymuje się przed otwartymi drzwiami domu, które wychodzą na ulicę, więc ktoś każe mi, nadal kucając, szybko wejść do tego domu. Tam mieszka rodzina, która mi pomaga. Dają mi ubranie, ścinają pejsy itd., udajemy, że jestem częścią tej rodziny.
Któregoś dnia nucę jakąś piosenkę, słyszy to Niemiec i wchodzi do domu. Nadal udajemy, ja mówię, że śpiewamy sobie, dziewczyna udająca moją siostrę dodaje, że to taka piosenka... o maśle - i zaczyna na poczekaniu wymyślać słowa do melodii, którą nuciłam. Po przebudzeniu jeszcze tę melodię pamiętałam, teraz już niestety nie. Było więcej tego ukrywania, sen wyglądał jak zbiór pojedynczych migawek, zdarzeń z ukrywania, ale więcej nie zapamiętałam.
Drugi sen też był ciekawy. Dziadek podarował mi... pociąg. Prawdziwy pociąg, lokomotywę z wagonami, stał już na torach, a w wagonie urządzone było mieszkanko. Z jakąś koleżanką, która w realu nie istnieje, pojechałam tym pociągiem do jakiejś wsi. Była przepiękna, śnieżna zima, ośnieżone pola, lasy, piękne widoki. Chodziłyśmy po tej wsi i oglądałyśmy jej cuda, zabytki, widoki itd.
Potem nagle zostałam sama, ściemniało się, schronienia na noc udzielił mi jakiś chłopak. Nie widziałam go, znałam tylko z sieci. Udostępnił mi ogromny... namiot. Rano nagle pojawili się po mnie rodzice. Tata podziwiał widoki, matka kazała mi się pakować. Kiedy do namiotu zajrzał ten chłopak, okazało się, że ma ogromny staromodny aparat słuchowy i niedowidzi. Przeraziłam się, bo już wiedziałam, że znowu czeka mnie przemoc: wobec chłopaka matka będzie udawać milusią, ale jak tylko zostaniemy same, to przemoc spadnie na mnie jak wiadro żrących pomyj, jak zawsze, kiedy "zadawałam się z kalekami".
15.12
Coraz gorzej u mnie z pisaniem. Nie mogę się nawet zmusić do opisywania snów, więc je zapominam. Nie mam nawet kogo zapytać, skąd ten objaw i jak się go pozbyć.Skończyłam właśnie czytać ostatnią książkę tego roku i mam nadzieję, że kolejny rok będzie tak dobry jak ona. Nie będę już robić notek z notatkami z lektur - coraz trudniej mi pisać, brakuje mi sił, żeby się do tego zmuszać, a to prawie tak trudne jak kontakt z ludźmi, czyli najtrudniejsza rzecz na świecie. Ale będą lektury. :)
2020
STYCZEŃ
1. "Polanim" Karolina Przewrocka-Aderet
2. "Dziewczyna o czterech palcach" Marek Krajewski
3. "Joyce Girl. Pasja i upadek" Annabel Abbs
4. "Krzysztof Wielicki. Piekło mnie nie chciało" Dariusz Kortko & Marcin Pietraszewski
5. "To nie deszcz, to ludzie" Halina Birenbaum & Monika Tutak-Goll
6. "Chile południowe" Magdalena Bartczak
7. "Login" Tomasz Lipko
156. "Gerda" Adrian Macho
157. "Najpiękniejszy ogródek Borsuka" Marsha Diane Arnold
158. "Odwagi, zajączku" Nicola Kinnear
159. "Zranić marionetkę" Katarzyna Grochola
160. "Książę w cukierni" Marek Bieńczyk
161. "Wilczki" Józef Wilkoń & Svenja Herrmann
162. "Listopad" Sebastia Cabot
163. "Rewolucje 10" Jerzy Szyłak & Mateusz Skutnik
164. "Myszart" Thierry Joor & Gradimir Smudja
165. "Myszart w Wenecji" Thierry Joor & Gradimir Smudja
166. "Góry Szaleństwa. Na motywach powieści H. P. Lovecrafta" Adam Fyda
167. "Pablo. Integral" Julie Birmant & Clement Oubrerie
168. "Enola Holmes. Sprawa zaginionego markiza" Nancy Springer
169. "Enola Holmes. Sprawa leworęcznej lady" Nancy Springer
170. "Enola Holmes. Sprawa złowieszczych bukietów" Nancy Springer
171. "Zanim zaczniemy" Dominik Szcześniak & Rafał Trejnis
172. "Głosy z zaświatów" Remigiusz Mróz
PAŹDZIERNIK
173. "Chór zapomnianych głosów" Remigiusz Mróz
174. "Echo z otchłani" Remigiusz Mróz
175. "Wiara" Anna Kańtoch
176. "Paradoksalna psychologia" Sławomir Jarmuż
177. "Mock. Golem" Marek Krajewski
178. "Pan tygrys dziczeje" Peter Brown
179. "Zero" Marc Elsberg
180. "Plac Konstytucji" Dominika Buczak
181. "Przygody pewnego japońskiego pracownika biurowego" Jose Domingo
182. "Kłamstwo i jak to robimy" Tommi Parrish
183. "Czarne morze" Karolina Macios
184. "Zimowla" Dominika Słowik
185. "Szym Pansik ma zły humor" Suzanne Lang
186. "Wiosna zaginionych" Anna Kańtoch
187. "Ale z naszymi umarłymi" Jacek Dehnel
188. "Zbrodnia na blokowisku" Aleksandra Rumin
189. "Zbrodnia i Karaś" Aleksandra Rumin
190. "Pamiętnik księgarza" Shaun Bythell
LISTOPAD
191. "Jadę sobie. Powrót do Azji" Marzena Filipczak
192. "Dziki robot ucieka" Peter Brown
193. "Halny" Remigiusz Mróz
194. "Moment niedźwiedzia" Olga Tokarczuk
GRUDZIEŃ
195. "Zbrodnia po irlandzku" Aleksandra Rumin
196. "Punderworld" Linda Sejic
197. "Kowalska. Ta od Dąbrowskiej" Sylwia Chwedorczuk
198. "Zrozumieć Japonię" Dorota Ugorowska
199. "Paper Girls" #1 tomy 1-5179. "Zero" Marc Elsberg
Elsberg napisał historię o dzisiejszej technologii (choć podobno kiedy pisał, nie cała jeszcze istniała). I OK, ale nie rozumiem, czemu tak oczernia i obraża moje pokolenie?! "Dziennikarka po 40." to wg autora idiotka, która nie umie nawet komórki używać, bo musi mieć do niej... tradycyjną słuchawkę! Przecież to jakieś chore! Moje pokolenie z jednej strony nie stworzyło tej technologii (komputer i Internet to działo naszych ojców i dziadków), a z drugiej nie ma żadnych problemów, żeby z niej korzystać! Jak można pisać takie kocopoły, że 40-letnia dziennikarka nie rozumie, na czym polega zbieranie i sprzedawanie danych! Fakt, że Cyn nie wie, co jej córka wyprawia, wynika tylko z tego, że ma ją w nosie, nie rozmawia z nią, nie interesuje się, a nie nie rozumie technologii! Tak samo nie interesuje się światem ani swoją pracą.
Myślę sobie nad tym zbieraniem danych i manipulowaniem. Autor pisze, że do tego potrzeba aplikacji wpływających na nasze zachowania przez telefon (np. liczenie kroków itd.), kamery i systemu rozpoznawania twarzy. Tylko że to się kupy nie trzyma. Telefon bierzemy do ręki tylko w razie potrzeby - żeby zadzwonić na pogotowie albo zrobić zdjęcie (to drugie to tylko niektórzy, bo inni mają aparaty), przez cały czas telefon albo jest rozładowany, albo na ładowarce, bo tak to teraz działa (nie ma już Nokii działających tydzień albo dłużej bez ładowania). Kamery? A kto ma kamery w domu?! Nawet jeśli ktoś jakąś ma, to trzyma ją w szafie i wyjmuje od wielkiego dzwonu, żeby nagrać jakąś imprezę czy wyjazd. System rozpoznawania twarzy - niby jak, skoro kamera w szafie? :) Poza tym najważniejsze: manipulacje działają tylko na ludzi zewnątrzsterownych!
Nie rozumiem też kompletnie, dlaczego autor nie zrobił researchu. Bo gdyby to zrobił, wiedziałby, że osoby z ZA mają ogromne poczucie sprawiedliwości, jakiego brakuje entekom, więc nie mogą odgrywać psychopaty z Freemee, zwłaszcza łamiąc zasady na skalę światową! Aspie to racjonalista! Bardziej pasuje do roli Joszefa.
podobieństwa z
żyjącymi osobami, jakie są zamiary Zero, zrób research o tym Zero, głos zero -
odmienia się Zera przez wszystkie przypadki, tylko że nie; w każdym przypadku
autor podaje nick w Mianowniku; z którego zarejestrowano główną stronę Dniu
Prezydentów; włóczyć się po wszystkich talk-show; Alvinie Kosak;
180. "Plac
Konstytucji" Dominika Buczak
Ciekawa obyczajówka, choć chciałabym, żeby autorka pogłębiła nieco psychologię bohaterów. Opowieść dzieje się tuż po wojnie i w naszych czasach, niestety nie chronologicznie, tylko metodą poszatkowania fabuły, czego nie lubię. W dodatku urywa się, nie ma zakończenia, tylko dopisek, że dalsze losy bohaterów nastąpią później. Ale kiedy później? Zaczynałam czytać powieść, a dostałam I tom sagi? Nie wiem, czy to lubię.
Znowu powielanie tych bzdur o komunizmie w Polsce. Przecież w Polsce nigdy go nie było! Naprawdę wszyscy są tak niedouczeni czy robią to specjalnie?!
11 listopad, nie
będzie potrafiła, w kieleckim, nieraz zamiast nie raz
181.
"Przygody pewnego japońskiego pracownika biurowego" Jose Domingo
WTF?! Czy ktoś
mógłby mi wytłumaczyć, o czym to w ogóle jest? Bo na pewno nie o Japonii ani
nie o pracowniku biurowym!
182.
"Kłamstwo i jak to robimy" Tommi Parrish
Nie podobała mi się
kreska, czyli akurat to, dla czego czytam komiksy. 4.5 jest za historię, która
była całkiem do rzeczy (dwoje ludzi spotyka się po latach i idą do baru gadać).
183. "Czarne
morze" Karolina Macios
W recenzjach na Goodreads przeczytałam, że to pierdoły bez sensu. :) I, kurczę, nie wzięłam sobie tego do serca i doczytałam do końca. To jednak prawda w dużym stopniu. Zamiast napisać dobrą powieść psychologiczną, autorka wciska jakieś bajki o jasnowidzeniu i amnezji. Oraz o tym, że w 20. i 21. wieku psychiatra zaleca rodzinie, żeby usunęła wszystkie ślady po zmarłej siostrze pacjentki i ukrywała jej istnienie. Bo udawanie przez resztę życia, że w ogóle nie istniała, jest rzekomo zdrowsze.
Tę i poprzednią
książkę przeczytałam z rekomendacji Pauliny Holtz, ale nie sprawdziły się, w
przeciwieństwie do Nunez, która była znakomita!
184.
"Zimowla" Dominika Słowik
A tę z kolei przeczytałam z polecenia dziewczyn z Tu Czytam. Książka ma 1273 strony i najbardziej podoba mi się pies Kokos. :) Fabuły jakoś brak. Masa niedokończonych wątków, z których nic jednak nie wynika. To wygląda, jakby autorka opisała swoje dzieciństwo w końcówce PRLu i na początku lat 2000 w swoim prywatnym pamiętniku, gdzie są same wspomnienia, ale fabuła nie jest konieczna. Od powieści wymagam jednak znacznie więcej. Zwłaszcza od tak absurdalnie długiej. Tytuł nie został wyjaśniony.
185. "Szym
Pansik ma zły humor" Suzanne Lang
Fajna bajeczka z
sensem. Pansik ma zły humor i każde zwierzątko - mając dobre intencje
oczywiście - radzi mu zrobić to, co uszczęśliwia ich samych, ale niekoniecznie
Pansika.
186. "Wiosna
zaginionych" Anna Kańtoch
Kapitalny kryminał z
wreszcie ciekawym detektywem, a raczej detektywką, którą jest 70-letnia
emerytowana policjantka, coś jak cudowna Klementyna Kopp. Nareszcie jakaś
ciekawa postać, a nie wiecznie chłopy i pijacy, ewentualnie z młodą koleżanką,
z którą oczywiście romansują.
187. "Ale z
naszymi umarłymi" Jacek Dehnel
Dehnel napisał o
zombie apocalypse w polskim wydaniu. Polskie trupy zaczynają wstawać z grobu. I
to nie jest fantasy, normalna obyczajówka z zombiakami. Kapitalne studium
niektórych przywar niektórych Polaków. :) Jednak podzielam opinię innych -
trochę to zbyt długie.
188.
"Zbrodnia na blokowisku" Aleksandra Rumin
Akcja kryminałku na
Bielanach - to lubię! Przywary Polaków i polska rzeczywistość są tu lepiej
oddane niż u Dehnela, a wystarczyło 270 stron!
189.
"Zbrodnia i Karaś" Aleksandra Rumin
Tym razem zbrodnia
na ATK. A do tego - olaboga! - pracownik naukowy ATK gejem!
"Mimo protestów ojca i szlochów matki Alojzy Świderek postanowił zostać księdzem. Dziadek Zygmunt, pseudonim Kat z Targowej, przewrócił się w grobie. Dziekan przeszedł daleką drogę. Skończył seminarium, poszedł na studia, został profesorem, a rok temu dziekanem wydziału. Przed święceniami rodzice wmówili znajomym, że został zamordowany, a jego ciała nie odnaleziono. W ten sposób oszczędzili sobie wstydu".
co nie miara
190.
"Pamiętnik księgarza" Shaun Bythell
Czytam "Pamiętnik księgarza" - i to faktycznie pamiętnik faktycznego księgarza, nie wymyślona powieść! Cieszy mnie to bardzo. Książka przypomina mi Pałac Starej Książki. Pamięta go ktoś jeszcze? Takie cudowne miejsce! Książka znakomita, wiele cennych spostrzeżeń. Zaskoczyło mnie szczególnie to, że księgarz, czytelnik, bibliofil nie zna "Martwych dusz"!
Lubię tego rodzaju książki, chociaż nie lubię piszących je ludzi. Bythell był oburzony, że jakiś klient pstryknął na niego palcami jak na kelnera, i wyjaśniał, że sam nie jest obcesowy wobec innych ludzi, a to przecież nie jest prawda. W książce jest obcesowy i wręcz chamski także wobec ludzi, którzy nie są tacy wobec niego. Do tego obraża czytelników, użytkowników kindle'a, jęczy, że ich nie interesują księgarnie, a tak naprawdę to przecież jego nie obchodzą ani księgarnie (które powinny sprzedawać po uczciwych cenach, zwłaszcza ebooki!), ani czytelnicy (renty! pensje!), ani czytelnictwo (ebooki znacznie powiększają rzesze czytelników!). Może to wpływ Nicky, której faktycznie nie da się znieść, tak jest obleśna!
z fryzurą, która dostarczała ulotki --> takie konstrukcje w tej książce są normą
LISTOPAD
191.
"Jadę sobie. Powrót do Azji" Marzena Filipczak
Niby dobra książka, ale - znowu - są tu szczegółowe informacje o bagażu, lekach, chorobach, pieniądzach, zachowaniach itd., a nie ma najważniejszego - nawet podstawowej informacji o dostosowaniach, o podróżowaniu wózkiem, o tym, jak miejscowi ON sobie radzą itd. Autorka spędziła tyle czasu w tych krajach, a nie wie podstawowych rzeczy!
Niestety autorka kilkakrotnie użyła słowa "kaleka", jak wszyscy dyskryminujący ON (co wyjaśniałoby też brak podstawowych informacji). Nie rozumiem tylko, jakim cudem to przeszło przez redakcję! Mało tego, w dalszej lekturze okazało się, że autorka sama jest redaktorką! To jak to przeszło?!
162. "Listopad" Sebastia Cabot
Historia gościa, który jest rozmemłany, przemocowy, stalkuje swoją dziewczynę, jednocześnie totalnie mając gdzieś ich relację, dom, pracę, przyjaciół. Przemocowa postać pokazana świetnie, mimo że tu prawie nie ma żadnego tekstu. Kreska niezła, ale brakowało mi kolorowych stron. Nie lubię komiksów monochromatycznych.
Arta Blakey'a?!
Mi się podoba?! (powtórzone 2 razy!)
Listopadu.
163.
"Rewolucje 10" Jerzy Szyłak & Mateusz Skutnik
Świetna historia świetnie narysowana! Najbardziej w komiksach lubię sztukę, kreskę, rysunki, ale jeśli towarzyszy im dodatkowo dobra historia, to już full wypas! Tu tak jest. Bohaterowie są człekokształtni, ale wyglądają jak Obcy. I - co najlepsze! - każda twarz każdego Obcego ma cechy charakterystyczne! One nie są identyczne, każda jest inna niż reszta! Obłęd. I jeszcze te kolory - moja ulubiona paleta: fioletowy, różowy, zielony.
164.
"Myszart" Thierry Joor & Gradimir Smudja
165.
"Myszart w Wenecji" Thierry Joor & Gradimir Smudja
Kapitalny i uroczy pomysł! Myszart - brzmi to słodko dwuznacznie - to mysi Mozart, który z całą rodziną potajemnie zamieszkał w fortepianie Salierego... Wilka. :) Cesarska rodzina to gęsi, dwór to papugi, kucharzem jest lis, służącymi i zdrajcami są koty (to mnie urzekło!), Stradivarim jest szczur. Wszystkie postacie tutaj to antropomorfizowane zwierzęta w strojach dawnych. Coś pięknego! Cudowne, kolorowe ilustracje! Widoki z bardzo różnych kątów i perspektyw. Niektóre przypominają wręcz obrazy z epoki. Wenecja w II tomie przepiękna! W kanałach pod wodą - ryby w strojach z epoki - jakie to urocze!
166. "Góry
Szaleństwa. Na motywach powieści H. P. Lovecrafta" Adam Fyda
Kiedyś się zaczytywałam HPLem, więc komiks bardzo mi się podobał, zwłaszcza kreska, bo tylu błędów w tak minimalnym tekście jeszcze nigdy nie widziałam! Wstyd, autorze!
8 listopad 1930, 24 listopad, 22 styczeń - to się powtarza w całym tomie! Żadnej korekty tu nie było!
Albo 28. grudnia, 9. stycznia. Na litość boską!
coś takiego się nie zdaża - OJP, no to już jest... brak mi słów!!!
...w bostońskim porcie, który machinalnie włożyłem do kieszeni (niezła kieszeń, mieszcząca port!)
167. "Pablo. Integral" Julie Birmant & Clement Oubrerie
Historia Picassa jest opowiedziana z punktu widzenia jego muzy i kochanki, Fernande Olivier. Fantastycznie ilustrowana ta opowieść, każdy pojedynczy obrazek jest miniaturowym dziełem sztuki. Lubię właśnie takie komiksy, a nie takie, gdzie jest 5 kolorowych ilustracji na krzyż, a reszta B&W. Ale tłumacz temu komiksowi zaszkodził potwornie. Nigdy nie widziałam aż tylu błędów, ile w tym króciutkim tekście!
wszem i wobec, nic ją nie interesował, wymyśleć, dziewczyna pełna wesz, wygląda pan promieniująco, społeczność Montmartczyków, mi też, jest nie praktykowana, wte i wewte, mi się podoba, to czego potrzebuję, życie z muchami liczonych w tysiące,
Tropy: Muzy Picassa: https://niezlasztuka.net/o-sztuce/siedem-muz-glownych-o-kobietach-zyciu-sztuce-picassa/
168. "Enola Holmes. Sprawa zaginionego markiza"
Nancy Springer
169. "Enola Holmes. Sprawa leworęcznej lady"
Nancy Springer
170. "Enola
Holmes. Sprawa złowieszczych bukietów" Nancy Springer
Całkiem sympatyczna opowieść o 14-letniej dziewczynie, młodszej siostrze Sherlocka Holmesa, która nie zgadza się, żeby bracia oddali ją do szkoły dla panien i zmusili do małżeństwa, więc ucieka. Matka, która się ukrywa, zostawia jej pieniądze na utrzymanie i szyfrowaną książeczkę, dzięki której porozumiewają się ogłoszeniami w gazetach. Enola chce zostać perdytorystką i szukać zaginionych osób, ale oficjalnie, nie ukrywając się, będzie mogła to robić dopiero za 7 lat, czyli po uzyskaniu pełnoletniości, bo wtedy bracia nie będą już mogli do niczego jej zmusić. Sporo tu odniesień to ówczesnej rzeczywistości, dzięki temu czyta się to lepiej, niż ogląda film (w którym nb. treść zmieniono tak absurdalnie, że aż... szkoda).
Enolo, (kogo?) Reginalda Collie, doktora Lesliego, ja zamiast Ja
Inwalidów jestem gotowa darować, bo w XIX wieku to słowo pewnie jeszcze nie miało pejoratywnego znaczenia.
Ale nie sposób darować tych bzdur, że ogon szczurzy jest obrzydliwy i bezwłosy - skąd autorka bierze te i inne bzdury o szczurach?!
"Bycie mężczyzną polega na niemożności bycia kobietą".
171. "Zanim zaczniemy" Dominik Szcześniak &
Rafał Trejnis
Nie zaczarował mnie ten komiks ani historią, ani kreską. To irytujące, kiedy wydawca oszukuje, dając piękną kolorową okładkę, sugerującą, że taki sam będzie środek, a potem w środku nic nie zachwyca, w ogóle nawet nie ma koloru, który mógłby poprawić ilustracje. Liczba błędów w tym tomie przytłacza! Totalny brak szacunku dla czytelnika. Nie mam ochoty na kolejne tomy.
codzień, rew'y, pod rząd, przeż (zamiast przecież), nie znającego, ubrałaś falbankowe prześcieradło (w co??)
172. "Głosy z zaświatów" Remigiusz Mróz
Ciekawa historia, jak na ogół u Mroza, ale znowu używa tych samych klisz - znowu oskarżają niewinnych. Znowu jakieś dzieciory się kręcą i przeszkadzają. A Seweryn jakoś nadal nie umiem polubić, chociaż spodobało mi się bardzo jego jedno zachowanie wobec Kai. Chociaż rak zachował się przyzwoicie. W cyklach kryminalnych (wszystkich, nie tylko u Mroza) tak mi bardzo brakuje po prostu uczciwego detektywa, który byłby też uczciwym człowiekiem, a ciągle dostaję jakichś zdrajców, oszustów, pijaków, ćpunów. Nie ma takiej serii z kimś normalnym?
będę potrafił - już naprawdę nie wiem, jak to skomentować, autor zmusza tych korektorów do tego pod groźbą rozstrzelania?! Szantażuje jakoś?! Ale dlaczego sam w ogóle tak pisze?! Jego ktoś szantażuje?? Bo przecież nikt z własnej woli by tak nie robił, a już na pewno nie korektor i nie redaktor!
173. "Chór zapomnianych głosów" Remigiusz Mróz
174. "Echo z otchłani" Remigiusz Mróz
Tym razem autor zafundował nam drogę przez mękę. Potrzebował ok. 200 stron, żeby cokolwiek się zaczęło dziać w tej książce. Jeśli się je wytrzyma, to potem jest już ciekawie. Mróz stworzył ciekawe światy, byłby z tego fajny serial - gdyby ktoś sporo zainwestował w efekty. Kosmos, zabawa z tunelami czasoprzestrzennymi, obce cywilizacje, igrzyska
kujną nas tym
ciemnie pod oczami
będą potrafili - no to naprawdę musi być jakaś wstrętna zabawa Mroza! :/
serce rośnie
175. "Wiara" Anna Kańtoch
Uwielbiam Kańtoch, kryminały pisze tak samo doskonałe jak fantasy. Dla mnie jej kryminały należą do najlepszych na rynku, powinniśmy je eksportować. W tym splecione są 2 historie - jedna sprawa to morderstwa, jakich ktoś dokonuje na młodych dziewczynach; druga to feralna plebania w tej samej wsi co mordy - działy się tak jakieś dziwne historie, dziwne śmierci, jakieś tajemnice, o których nikt nie chce mówić. Nowy ksiądz postanawia te tajemnice odkryć. I równolegle mamy prywatne śledztwo księdza i milicyjne śledztwo w sprawie śmierci dziewczyn (to lata 80.).
Mogę się przyczepić tylko do 2 rzeczy. Pierwsza to wydanie - jest skandaliczne, koszmarne. Książka jest ciężka, nie da się jej utrzymać w rękach i przytrzymać, żeby się nie zamykała. Nawet opieranie jej o coś się nie sprawdza, bo się nie trzyma, trzeba cały czas mieć napięte mięśnie, co prowadzi do dyslokacji, bólu i zapalenia ścięgien. Do tego napisane to jest takim maczkiem, że nawet okulary nie wystarczają, potrzeba lupy. :/ Druga sprawa to dziwna maniera, której nie lubię: jeśli w ciągu jednego dnia dzieją się różne rzeczy, to autorka nie opisuje najpierw jednej (np. wyjazdu Hanki na Śląsk), a potem drugiej (poczynania księdza w tym samym czasie), tylko szatkuje obie historie i na chybił trafił miesza ich akapity. Kawałek o księdzu, kawałek o Hance - i tak bez przerwy. To nie do zniesienia!
W sumie jest jeszcze jedna rzecz. Osoba sparaliżowana od pasa w dół jest osobą całkowicie samodzielną, nie potrzebuje ani żeby ktoś z nią zostawał w domu, ani opieki, przeciwnie, sama może się zajmować i sobą, i domem - nic nie stoi na przeszkodzie. Na wsi obejściem może się nie zajmie, ale domem jak najbardziej!
176. "Paradoksalna psychologia" Sławomir Jarmuż
Długo się rozkręca, dopiero po jakimś czasie autor zaczął poruszać faktycznie ciekawe tematy - ciekawe, bo nowe, badania po roku 2000, czyli po tym, jak skończyłam studia. Nie stawiam wyższej oceny, bo książka napisana jest słabo (to nie Doliński), a poza tym znowu nie ma ani słowa, jakie są wyniki badań u autystów. Tylko sami entecy, słabo.
177. "Mock. Golem" Marek Krajewski
Bardzo lubię ten cykl, ale pewne mankamenty już mnie denerwują. Zwłaszcza 2 rzeczy - bezsensowne wymienianie nic niemówiących nazw ulic i wielkie mecyje, jakie Mock robi z alkoholu. Czekałam długo, aż rzuci, bo nie znoszę pijaków, ale jak to w końcu zrobił, to histeryzuje i obraża ludzi bez powodu, a idzie mu o alkohol właśnie. Nie chcę, to nie piję - to jest proste. Ale nie, jak Mockowi ktoś zaproponuje alkohol, to zamiast zwyczajnie odmówić, obraża się na tego kogoś i obraża jego, łącznie z fochem i opuszczeniem automobilu, bo on nie będzie pił! No jakby go ktoś zmuszał, do licha! Za to on usiłuje zmuszać innych, żeby też nie pili - bo albo rozmowa bez alkoholu, albo Mock wychodzi. LOL, no śmieszne te foszki jak u dwulatka w piaskownicy.
Z tą hipnozą to też nie bardzo. Nawet jeśli Mock i Smolorz zrobili to świadomie, tylko zasłaniając się hipnozą, nie mogliby zostać uniewinnieni w sądzie! Bo człowiek w hipnozie NIE zrobi tego, czego by nie zrobił świadomie!
pod rząd
178. "Pan
tygrys dziczeje" Peter Brown (5) [B]
Przepięknie
ilustrowana książeczka dla najmłodszych o manierach. Ujęła mnie tym, że
piętnuje dosłownie ryki w miejscach publicznych! I bez moralizowania!